Nauka ogarniania

Można powiedzieć, że „łapię ogara”. Czyli – zaczynam ogarniać własne życie!

Choć wcale nie jest prosto. Odkąd wróciłam z Wrocławia moje życie znowu się posypało. Tym razem jednak nie zbieram już tysiąca odłamków, lecz depcząc po nich wychodzę z pokoju. Nie mam nerwów, sił, chęci by odbudowywać stare życie.

Czas na nowe.

***

Praca, uczelnia, praca, trening, ogarnianie zaległości, chora świnka morska, praca. Tak w kółko. Nie wiem, kiedy wreszcie posprzątam pokój, a wypadałoby – ponieważ chciałabym móc się spotkać ze znajomymi u siebie. Może w ten weekend trochę odsapnę.

Brakuje mi czasu. Tydzień urlopu, by skończyć książkę i mieć stres z głowy. Drugi – by odpocząć. Trzeci – by napisać magisterkę. I do widzenia. Niestety, życie mnie nie obdarowuje takimi miłymi niespodziankami. Mało tego, ostatnie dni przyniosły mi informacje, które sprawiły, że ciężko mi będzie znowu zaufać ludziom. Jakbym do tej pory nie miała z tym problemów… ale nie. Trzeba było jeszcze dołożyć do pieca.

Nie winię ani Boga, ani konkretnych osób, tylko ogólną głupotę ludzką i wszechobecne poczucie „jaki jestem zajebisty / jaka jestem zajebista” które sprawia, że ludzie często nie patrzą dookoła. Nie zauważają, że ktoś potrzebuje pomocy. Nie słyszą, gdy się do nich mówi otwarcie, wręcz błaga o pomoc.

***

Nemezis powiedział, że w życiu spotkam może 2, 3 osoby, które będę mogła nazwać przyjaciółmi. Miał rację, niestety. Jak zwykle. Do tej pory słuchałam jego rad uważnie, teraz słucham z jeszcze większą uwagą. Kim jest Nemezis? Nie jest to aż tak ważne. Dość powiedzieć że gdyby nie on, nie podniosłabym się teraz.

Czy jest moim przyjacielem? Nie wiem, wierzę, że tak. Chcę w to wierzyć. Choć prawie się nie znamy i rozmawiamy bardzo rzadko. Niemniej – skutecznie, cholernie skutecznie – dla mnie.

Żeby było zabawnie, pomoc i życzliwość przybyły do mnie z krańców świata… Ameryka i Australia. Ludzie, z którymi mam kontakt okazali mi ogrom życzliwości, bez którego również nie dałabym rady przetrwać… Dziękuję…

Póki co zwracam się w stronę zwierząt – istot, które zawsze się będą chciały przytulić do życzliwego im człowieka. Skoro nie potrafię zaufać ludziom…

***

Oto Młody – imię robocze, jeszcze nie wiem, jak ostatecznie będę go nazywać. Chwilowo ma zapalenie ucha, jest u mnie nowy. Uratowany od schroniska.

Młody

Aslan z kolei, świniak już 3 letni, odchędożył całkiem ciekawą akcję.  Dziś byłam u weta z Młodym  kiedy wróciłam, zastałam TO:

Aslan i paśnik

Jaśnie Panu Aslanu coś nie podpasowało i postanowił zrzucić paśnik. Mało tego, przywitał mnie z wiele mówiącą miną na pyszczku: „No zrobiłem to. Co mi zrobisz? Nic mi nie zrobisz!”

Ech, te Kawie Domowe 😉

No i co mi zrobisz?

Źródło zdjęcia: the real Kam75 via Foter.com / CC BY-SA

Share on Facebook2Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Share on LinkedIn0Email this to someone