Niezbędnik do przetrwania jesieni

Jesień w wydaniu spadających kasztanów, kolorowych liści i jeszcze mile przygrzewającego w ciągu dnia słoneczka jest piękna. Ale coś mi się zdaje, że właśnie ta jesień sobie poszła, zostawiając nas na pastwę produktu przejściowego.


„Ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra”. Ni to jesień, ni to zima. W głowie pojawiło się pytanie: kto zgasił słońce? Nie wiem jakim cudem ale już zbliża się listopad… a jeszcze chwilę temu szykowałam się do W3. I liście były zielone. Nawiasem mówiąc, rosnące za moim oknem dwie topole jeszcze dzielnie opierają się zmianie pory roku. Reszta drzew już nie bardzo. Pomarańczowe liściaste kulki zamieniły się w straszące przechodniów czarne kikuty. Brrr….

Tak, jak już wspominałam w dziennikowych wpisach, jest to paskudny czas szczególnie dla cierpiących na depresję. Ogólnie – dla wszystkich, którzy do zachowania równowagi potrzebują słoneczka.

Dzisiejszy dzień rozpoczął się dla mnie TRAGICZNIE. Na szczęście mam przyjaciół 😉 Krótka rozmowa pozwoliła wrócić do stanu używalności. A jak już do tego stanu wróciłam, to postanowiłam zrobić dziś kilka rzeczy antydepresyjnych.

Miałam co prawda pracować, ale stwierdziłam, że sory – bez dobrego nastroju nie dam rady, pojawi się u mnie tylko jeszcze więcej frustracji. A to chyba ostatnia rzecz, której mi teraz potrzeba.

Co ciekawe, podjęte kroki dały wymierny efekt w postaci powrotu chęci do działania. Stwierdziłam zatem, że podzielę się tym niesamowitym odkryciem. Was zachęcam do tego, byście zaryzykowali i zrobili coś podobnego. A nuż i Wam pomoże w jesiennych zmaganiach z sezonową depresją?

Lista jesiennych przyjemności – wersja Kulki Szczęścia
  1. Zapal świeczkę zapachową.
  2. Posprzątaj kawałek przestrzeni obok siebie. Nawet, jeśli posprzątanie będzie oznaczało przerzucenie bałaganu na inne miejsce. Ja właśnie tak uporządkowałam stolik nocny. I na nim postawiłam świeczkę. Porządek na tym skrawku poprawił mi znacząco humor, świeczka – jeszcze bardziej 🙂 Spokojnie, wszystko z zachowaniem zasad BHP 😉
  3. Zrób sobie dobrą herbatę, koniecznie w KUBECZKU ANTYSMUTECZKOWYM. Mi udało się dogrzebać do herbaty sypanej, mało tego – zaryzykowałam i zrobiłam miks herbaty czarnej z owocową. Co więcej – skorzystałam z uroków dzbanka, który jest ogrzewany od spodu ogrzewaczem. Więc herbata wciąż jest gorąca, nie muszę latać do kuchni po kolejne dostawy życiodajnego płynu 🙂
  4. Dodaj do herbaty sok malinowy. Albo miód. Albo jedno i drugie. Albo pigwę. Albo czarną porzeczkę (u mnie w rodzinie bardzo rozpowszechnione). Delektuj się!
  5. Miej wszystko w d* i sięgnij po książkę, którą po prostu chcesz poczytać. Polecam zamiast scrollowania tablicy na fb. Działa!
  6. Jeśli masz otwarte okno (a ja mam, lubię rześkie powietrze) – nie zapomnij o ulubionym kocu! [ZARAZ WRACAM]
  7. Miej wszystko jeszcze bardziej w d* i usiądź do pisania notatek na bloga. Sprawia mi to ogromną radość, ponieważ piszę po wielu miesiącach literackiej niemocy.
  8. Znajdź nieprzesłuchaną do tej pory płytę, która od dawna leży w czeluściach szuflady, zgraj na komputer, wgraj na MP3, podłącz do porządnych głośniczków i po prostu WRESZCIE POSŁUCHAJ! (jeszcze do zrobienia dzisiaj)
  9. Zrób coś własnoręcznie. Ja mam nadzieję stworzyć dziś prototyp Kulki Szczęścia 🙂
  10. I pamiętaj – czasem trzeba odpuścić, odłożyć na bok robotę, wyścig szczurów, odciąć się od rodzinki, zwyczajnie ZATRZYMAĆ SIĘ. Jeśli się tego nie zrobi, to następnego dnia będzie jeszcze gorzej. Ja dziś odpuściłam, a Ty?

W sytuacjach kryzysowych aplikujemy w ilościach dużych. W miarę możliwości należy dawkować sobie codziennie, dla własnego zdrowia psychicznego.

Zachęcam do wpisywania w komentarzach własnych sposobów. Będę testować w sytuacjach kryzysowych 😉

I na sam koniec jeszcze zdjęcie ode mnie. Tak wygląda obecnie mój stolik nocny 🙂

Dzbanek z herbatą, kubeczek antysmuteczkowy i można iść do przodu :)

 

Źródło zdjęcia: jenny downing / Foter / CC BY

Share on Facebook4Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1Share on LinkedIn0Email this to someone