15 października 2015

Dzień epicki. Jednym ze sponsorów jest moja uczelnia ^^ .

Przychodzę na zajęcia lekko spóźniona. Zbliżając się do sali zgarniam, wzorem osoby idącej przede mną, krzesło z korytarza. Drzwi do sali są otwarte. Siadamy na korytarzu. W środku wszystkie miejsca siedzące, nawet te naprędce zorganizowane w podobny sposób, są zajęte.

Aby włączyć się do dyskusji wstaję z krzesła i opieram się o framugę, by móc zobaczyć chociaż część słuchaczy. Stwierdzam jednak, że nie ma to sensu. Jakoś nie czuję się komfortowo rozmawiając zza drzwi.

Prowadząca robi co może by ogarnąć zajęcia na których ma dwa razy więcej ludzi niż powinna mieć. To nie pierwsza taka sytuacja, mówię. Po prostu studenci Erasmusa muszą zrealizować ileś ECTSów i nie zawsze są dobrze „rozdystrybuowani” – pisząc delikatnie. Niemniej szacun na dzielni dla Prowadzącej – za cierpliwość!

Spojrzenia tych, którzy przechodzą korytarzem i nie wiedzą, co tu się od…. – bezcenne! (Kto zna Nietraktatowego Adasia ten wie, jak to zdanie wygląda bez cenzury 😉 ).


Dyskusja z Siostrą Nożowniczką na temat zajęć z religii w szkole.

Przypominam sobie, jak to ja się swego czasu z zajęć z religii wypisałam. Po 16 urodzinach, gdy już mogłam w świetle prawa po prostu nie chodzić, niezależnie od podejścia moich Rodziców do tej sprawy.

Rozmawiam i mówię, że ZA MOICH CZASÓW to…

Starzeję się, nie ma co.


Akurat zebrało mi się na heheszki, więc wzięłam gitarę i na trening poszłam z „mocnym” bitem. Wszyscy zaczęli śpiewać ze mną, choć prawie nikt nie wiedział, co się dzieje. Więc tłumaczę.

Dostałam kilka godzin wcześniej smsa:

„Słyszę Bitwę Mechaników w samochodzie”.

Myślę sobie – dwóch mechaników kłóci się, co mają naprawić? Od kiedy dwóch mechaników zajmuje się jednym samochodem? Chyba zwykle jeden jednak ma palmę pierwszeństwa? Ale o co chodzi?…

Potem się okazało, że chodziło o pewną szantę.

Akordy ogarnęłam, choć chwilami traciłam wątek – stremowałam się strasznie (następnym razem będzie lepiej, obiecuję 😉 ). Niemniej miło było powygłupiać się wspólnie 🙂

Żeby nie było – heheszki heheszkami, a trening i tak był ciężki 😉

 

Źródło zdjęcia: @Doug88888 / Foter / CC BY-NC-SA

Share on Facebook3Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Share on LinkedIn0Email this to someone